Żółta kartka

Prygotowania1Międzynarodowe zawody w Hanowerze w dniach 05.05-12.05 były pierwszymi w tym roku, na które przybyło tak dużo osób z całego Świata. Można było tutaj rywalizować we wszystkich konkurencjach Paraolimpijskich. Zacząłem dobrze startem w konkurencjach P3 i P5, lecz potem musiałem zmagać się nie tylko ze sobą i konkurencją…

Konkurencję P3 strzeliłem na wysokim poziomie, uzyskując wynik najlepszy z Polaków; 557 punktów, co jest zaledwie o 4 punkty mniej od mojego rekordu życiowego. Jestem zadowolony z tego wyniku, ponieważ pozwolił mi się wejść do finału i ostatecznie uzyskać 8 miejsce.

Już przy tym starcie były pewne kontrowersje co do mojej postawy, ale sędziowie uznali, że jest ona ok. Wątpliwości te wynikały z nowego przepisu, który wszedł w życie ponad rok temu i zabrania stabilizacji kręgosłupa przez opieranie się o boczną rurkę w oparciu wózka. Wprowadzając te przepisy IPC zamieściło również ilustrację na której wózkowicz przechylał się tak mocno na jedną stronę, że kręgosłup dotykał wspomnianej wyżej rurki. Obecnie w przepisach nie ma tej ilustracji, natomiast jest zapis, że nie można stabilizować kręgosłupa ani miednicy o tą cześć wózka. Przepis ten jest różnie interpretowany przez różnych sędziów IPC. Przed Rio byłem na kilku zawodach, gdzie sędziowali najbardziej utytułowani sędziowie IPC na Świecie i oni uznali, iż moja postawa jest w porządku i nie narusza tego przepisu. Odchylam się w bok, aby zrekompensować sobie wychylenie ręki z bronią, ale jest ono na tyle małe, że jest zgodne z wszystkimi przepisami.

Konkurencję P5 również strzeliłem najlepiej z Polski, co dało mi ostatecznie, z wynikiem 340 na 400 punktów, 6 pozycję. Wynik również dobry i zabrakło jedynie 6 punktów do 3 pozycji.

Jednak moja, dobra passa na tych zawodach, nie trwała zbyt długo, głównie przez jednego z nadgorliwych sędziów. Który od początku konkurencji P4 cały czas kręcił się koło mnie, bardzo dokładnie przyglądając się mojej postawie. Potem podszedł i powiedział, że pozycja jaką przybieram podczas oddawania strzału jest nie poprawna i jeśli jej nie zmienię to będzie musiał dać mi żółtą kartkę. Starałem się zmienić postawę wg jego wskazówek, ale po kolejnych kilkunastu strzałach podszedł ponownie wręczając mi żółtą kartkę. Kolejna kartka oznaczałaby dyskwalifikację w tej konkurencji. Musiałem zejść ze stanowiska on pokazał mi zdjęcia i filmiki obrazujące moje złożenie i dopiero wtedy ustaliliśmy jak wg niego mam siedzieć, aby to było poprawne. Wiedziałem, że nie ma on racji, ale nie mogłem nic zrobić, musiałem zmienić postawę, aby nie zostać zdyskwalifikowany. Przez te trudności i wyprowadzenie mnie z równowagi, wynik jaki strzeliłem odbiegał znacząco od mojego poziomu.

W kolejnym dniu strzelałem ostatnią konkurencję P1. Trener polecił mi, abym strzelał ją już cała w zmienionej postawie, dla świętego spokoju. Było to bardzo trudne, ponieważ nie byłem do niej przyzwyczajony i musiałem, do każdego praktycznie strzału, składać się kilka razy. Walczyłem do samego końca i kosztowało mnie to bardzo dużo energii, ale było warto. Indywidualnie nie udało mi się zająć miejsca w pierwszej trójce, ale drużynowo zajęliśmy pierwsze miejsce pokonując Turcję zaledwie 2 punktami.

Ostatecznie wyjazd uważam za udany, mimo incydentu z sędzią, to jestem zadowolony, bo drużynowo przywieźliśmy medal każdego koloru.